Piława 2011

XIV OLSZTYŃSKI MIĘDZYNARODOWY SPŁYW KAJAKOWY

PIŁAWA (87,3 km)– 30.07. – 06.08.2011r.

Zapewne ząb czasu przyprószył niepamięcią nasze wspomnienia, przeżycia i wrażenia z Łupawy, Drawy czy Rospudy i choć nadal zakochani jesteśmy w tych  i innych pokonanych rzekach, po tegorocznym spływie bezapelacyjnie uważamy, że Piława zasługuje na miano naszej najbardziej urokliwej rzeki. Dlaczego ? Bo była w sam raz – jak to Paweł często mawia – idealna. Dozowała nam wszystkich  wrażeń w odpowiednio dobranych proporcjach. Doświadczyliśmy jej wartkiego czy wręcz porywistego temperamentu, ale była też leniwa kiedy i nam wiosłować się nie chciało. Zachwycała niepowtarzalnymi krajobrazami. Powiodła nas przez lasy, łąki, jeziora, rozlewiska dawkując wszystkiego w umiarze. Szokowała czystością wód, bogactwem ryb, omułków i innych zwierząt. Nie męczyła uciążliwością przenosek. I nawet namówiła pogodę do współpracy zraszając nas tylko z lekka ostatniego dnia. I jak tu odmówić pierwszeństwa takiej DAMIE – PIŁAWIE !

Jeżeli komuś z uczestników tegorocznego spływu nie spodobała się rzeka albo warunki w czasie spływu – niech jednoznacznie to zinterpretuje jako brak jakichkolwiek predyspozycji do uczestnictwa w spływach !

 

Piława – fakty i ciekawostki w skrócie :

  • długość szlaku 85 km (inne źródła podają też 82 km i 79,9 km)
  • powierzchnia dorzecza ponad 1381 km2
  • 66 m – to różnica poziomów pomiędzy początkiem a końcem szlaku
  • jest największym prawym dopływem Gwdy, natomiast jej główny dopływ to Dobrzyca z Piławką
  • wypływa z Jeziora Komorze
  • nad rzeką jest 7 rezerwatów i 300 pomników przyrody
  • przed II wojną światową Niemcy wybudowali wzdłuż rzeki pas umocnień wojskowych zwanych Wałem Pomorskim (bunkry, Zalewy Nadarzyckie)
  • była  rzeką  graniczną –  stanowiła  zachodnią  granicę radzieckiej  enklawy  zajętej  przez  poligony i dwa  tajne  miasteczka  Armii  Radzieckiej  (Borne Sulinowo  i Kłomino). Miasto Kłomino już nie istnieje – cegłę z jego rozbiórki bratnia armia radziecka wysłała do Warszawy na plac budowy PKiN. Natomiast Borne Sulinowo przed okupacją radziecką było bazą dla wojsk niemieckich. Miasto to powróciło do Polski w 1992r.
  • Piława jest jedną z „papieskich rzek”. Jan Paweł II płynął nią w sierpniu 1961 roku mając 41 lat (jak Tomek) i będąc już biskupem (Tomkowi do dyrektora już nie tak daleko …). Jan Paweł II przepłynął jeszcze oprócz Piławy : Rurzycą, Gwdą, Drawą, Słupią, Regą, Parsętą, Radwią, Brdą, Wdą, Krutynią, Czarną Hańczą, Łyną i Obrą.

Uczestnicy (22 osoby) :

Grupy :
1). NOWICJACKA – AniaWo.; Daniel; Łukasz; BartekChm.; RobertMo.; Jaś; Fernando
2). OBRONNA – Max; GosiaSo.; PiotrW.; Marcel
3). KLASYCZNA – Aneta; Jac Po; Pisklak; Victor
4). LITERACKA vel ARTYSTYCZNA – Lech; Jac Ko; Michał;
5). FUNDAMENTALISTÓW – Benek; Paweł, Tomek; Grzech
Nasza trasa :

30 lipca 2011r. (sobota) – Zbiórka w Bornym Sulinowie.

Tradycyjnego otwarcia spływu dokonaliśmy w czasie kolacji w Restauracji „Sasza Kaffe”. Raczyliśmy się barszczem ukraińskim, ruskim żarkoje, napojem mors oraz 7,1 % rosyjskim piwem Biały Niedźwiedź. Urodziny obchodził Wiktor. 4 spływowiczów (2 z grona byłych bulionerów + 2 nowicjuszy) zdradziło pozostałych wybierając bardziej komfortowy nocleg w agroturystyce „Relax”. Pozostali nocowali na polu namiotowym nad Jeziorem Pile w Bornym Sulinowo, niekoniecznie w namiocie i niekoniecznie samemu. Z Jeziorem tym, a ściśle wyspą Rodberg na tym jeziorze wiąże się zagadkowa historia „podwodnego lasu” …

 

31 lipca 2011r. (niedziela) – Jezioro Komorze (85,0) – wypływ Piławy z Jeziora Pile (68,3).

Wodowanie kajaków uległo nieznacznemu opóźnieniu z powodu walki Nissana Primery z błotem w Sikorach. Wieś ta ma bardzo długą historię. Od co najmniej XIV wieku była bardzo ważnym ośrodkiem garncarstwa i produkcji cegieł. Z wypalanych w Sikorach cegieł zbudowano zamek w pobliskim Starym Drawsku. Dziś, niestety, nikt nie podtrzymuje tych tradycji. Przepłynęliśmy przez Jeziora :  Komorze (418 ha), Rakowo (18 ha), Brody (67 ha), Strzeszyno (64 ha), Kocie (43 ha), Pile (980 ha). Nowicjusze trochę narzekali. Nawet starszym wyjadaczom dały się te jeziora zapamiętać boleśnie ! Przepłynęliśmy w sumie 16,7 km. Wieczorną strawę przygotowała nam grupa obronna. Niestety z powodu roztargnienia Piotra menu musiało zostać zmodyfikowane (nie było gulaszu). Placki ziemniaczane z parówkami i ogórkami smakowały wszystkim. Nawet Fernando. Robert musiał uciekać przed namiętnością i chęcią do całowania gościa z wąsami. Chyba przepłaciliśmy za to obozowisko – najdroższy nasz biwak na całym spływie – 222 złote. Zmęczenie jeziorami przełożyło się na szybką ucieczkę większości w objęcia Morfeusza.

 

1 sierpnia 2011r. (poniedziałek) – wypływ Piławy z Jeziora Pile (68,3) – Nadarzyce (48,1).

Największą uciążliwością dnia  były Zalewy Nadarzyckie. Tuż  przed samymi Nadarzycami ze strachem  w oczach skakaliśmy kajakiem z 0,5 m wodospadu. Wieś Nadarzyce znana jest od XVI wieju. Od 1602 roku  funkcjonował  w  niej  młyn  wodny. Pokonaliśmy  tego  dnia  20,2 km, gubiąc wiosło (kosztowało nas to dodatkowe 100 zł).  Wykwintną   i urozmaiconą kuchnię włoską serwowała grupa fundamentalistów. Wieczorem w quizie „Czy znasz swojego partnera/kę ?” wygrał Piotr i Robert otrzymując jako nagrodę noc w 2os. apartamencie Hotelu Celmar w Dobrzycy z obiadokolacją i śniadaniem.
2 sierpnia 2011r. (wtorek) – Nadarzyce (48,1) – Zdbice (35,3).

Zaczynamy  zakochiwać  się  w  rzece. Przepływamy  piękny  leśny odcinek długości 12,8 km. Kupujemy ognisko, pierogi i naleśniki od pań sprzedających w prowizorycznym barze leśno-nadrzecznym. Dobra inicjatywa ! Bartek nieźle się targuje. Wieczorem bawimy się szukając goryla  czy tworząc plotkę (dzięki Jasiowi) albo rozbierając się do naga (dzięki Bartkowi – „zdejmij coś dla mnie”).  Zawiązuje się tego dnia   Fundacja „Ukraina”   (Wiktor i Jacek Pi.)  przydzielająca  nagrodę   dla  najspokojniejszego  i najbardziej skutecznego kajaka (Jaś & Fernando). Kolacją raczy nas grupa klasyczna serwując (niestety) ponownie makaron. Przeżywamy pierwszą z dwóch najzimniejszych nocy na spływie. Nocujmy w okolicy wsi Zdice, które przeszły do historii jako miejscowość, w pobliżu której 5 lutego 1945 roku 12 pułk piechoty WP przełamał Wał Pomorski.

 

3 sierpnia 2011r. (środa) – Zdbice (35,3) – Głowaczewo (21,0).

Dyskusyjny odcinek pod względem długości. Różne przewodniki podają różną długość rzeki na tym odcinku licząc pomiędzy 9,9 km a 14,3 km. Zakładamy, że pokonaliśmy 14,3 km (tak czuliśmy w mięśniach). Dyskusji natomiast nie było żadnych, że był to najpiękniejszy odcinek Piławy. Pokonaliśmy ten odcinek na podwójnym wspomaganiu – po obfitym śniadaniu i naleśnikach. Po drodze zatrzymujemy się na zakupy we wsi Szwecja. Osadę tę założono w 1590 roku. Nazwę swoją zawdzięcza bohaterskiej postawie mieszkańców w czasie „potopu” szwedzkiego. Wieczorna gala przy ognisku jest bardzo urozmaicona. Prezentacja rzek przez nowicjuszy (Dniestr, Dniepr, Parana, Loa, Bio bio, Darling i Niger który stał się rzeką Katowice – Piotr z dopływem Swietłana), dopuszczenie ich do chrztu i sam chrzest. W imieniu nowicjuszy w podziękowaniu śpiewa Robert (gromkie owacje !!!). Wszystko zakończone uroczymi prezentacjami Nilu, Jeniseju, Amuru, Tamizy, Amazonki i Wolty wykonanymi przez starszyznę spływową z arcywykonaniem przez Woltę (Jacka Ko.) specjalnej piosenki napisanej do melodii „Rzeki szczęścia”. Grupa literacka vel artystyczna serwuje dzień wcześniej zakupione pierogi (różnosmakowe). Druga najzimniejsza noc na spływie.
Tekst ślubowiania nowicjuszy :    
Ja nowicjusz spływowy, świadom wszystkich przywilejów i obowiązków,
wdzięczny za przyjęcie do grona spływowiczów, uroczyście ślubuję :
szanować starszyznę spływową i pozostałych spływowiczów
być zawsze pomocny i otwarty
nie zostawiać innych w potrzebie i kłopocie
dbać o czystość rzek i pól namiotowych
doskonalić umiejętności kulinarne by zabłyszczeć na kolejnych spływach
dbać o wspólne dobro i kajaki jak o własne mienie
wyzbywszy się egoizmu, konformizmu i megalomanii z pokorą znosić dobrodziejstwa matki Ziemi i jej córki Rzeki.
4 sierpnia 2011r. (czwartek) – Głowaczewo (21,0) – Stanica Krępsko (4,4).

Najtrudniejszy   odcinek   rzeki. Przepłynęliśmy  16,6  km.  Popołudniowe  wyprawy   do  sklepu w  Krępsku. Kuchnią zarządzała   grupa  nowicjacka   serwując   ryż  z  sosem  i warzywami. Przy ognisku prowadzimy dysputy językowe oraz świętujmy urodziny Roberta.
5 sierpnia 2011r. (piątek) – Stanica Krępsko (4,4) – wpływ Piławy do Gwdy (0,0) – rozlewisko Gwdy – Hotel Celmar.

Ostatni dzień i ostatnie 6,7 km w kajakach. Na końcowym kilometrze po raz pierwszy w tym roku doświadczamy deszczu, krótkotrwałego i przyjemnego. Dopływamy do Hotelu Celmar. Spotkanie z właścicielem nie należy do najprzyjemniejszych do momentu rozmów nt. zapachu rozsiewanego przez spływowiczów. Może to mylne spostrzeżenie, ale chyba właściciel poczuł miętę do co niektórych z nas … Wszystko jednak łagodzi wyśmienita kuchnia pana Andrzeja. Uroczysta hotelowa kolacja przeplatana jest komentarzami nowicjuszy nt. tego co było najlepsze i najgorsze w czasie spływu.

Ponowne dotarcie do cywilizacji tj. gazet i radia, jak zwykle dostarcza nam wstrząsających i zaskakujących informacji (samobójstwo Andrzeja Leppera w biurze partii, aresztowanie Julii Tymoszenko za wyzywające zachowanie się na sali sądowej).
6 sierpnia 2011r. (sobota) – Hotel Celmar k. Dobrzycy.

Pożegnalne rodzinne zdjęcie przed hotelem o 8.20 oraz śniadanie przy wielkim wspólnym stole kończą tegoroczny spływ. Do 10.00 wszyscy są już w swoich podróżach … do domów, do mężów, do kochanków, do stolicy i do Szczecina po super wypasiony Camper, którym piątka starszyzny ruszyła na podbój Meklemburgii.

Linki :
http://www.splywy-kajakowe.net/
http://www.splywy-kajakowe.eu/
http://oldwww.fuw.edu.pl/aw2p2/szlak/pilawa/pilawa.html
http://www.kajakarze.pl/splywy_kajakowe_pilawa.html
http://www.szuwary.pl/
http://www.kayaks.pl/?pilawa,47
http://www.wypozyczalniakajakow.pl/
http://www.kajaki-sikory.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=53&Itemid=59&lang=pl

Bibliografia :

  1. Piława. Przewodnik kajakowy. Aleksandra i Adam Rohatyńscy. Inari. Borne Sulinowo 2005.
  2. Rzeki Pojezierza Drawskiego. Przewodnik Kajakowy. Drawa. Piława. Gwda. Rurzyca. Pascal. Bielsko Biała 2008.

DODATEK  SPECJALNY  !!!!!

Opowiadanie przedspływowe Piotra W. – do poduszki.
Nie jestem pewien czy powinienem promować tę metodę, ale co tam, może komuś życie uratuje.

Było to dawno, dawno temu. Pewna mała niewiasta płynęła w bardzo ciekawym towarzystwie  kajakami, jedną z rzek  lub jezior w kraju nad Wisłą.  Rzeka, jak zwykle została  przez kierownictwo tak dobrana, żeby zapewniała moc atrakcji, takich jak np.: przedzieranie się godzinami przez szuwary lub odgarnianie co chwilę gałązek wierzb wiosłem (i zjadanie  wszystkich pająków i pajęczyn dostępnych na tychże gałązkach), płycizny lub 1000 przenosek. Staje mi też przed oczyma teraz  inna rzeka, która tak meandrowała nie chcąc wpaść do jeziora (gdyby nie zakręcała, miałaby chyba kilometr, a tak miała z 10), że słowami, które zastępowały  innej niewieście i mnie wszystkie przecinki, kropki   i pauzy w naszej konwersacji  były przez  1,5 h : kurwa i ja pierdole, o przymiotnikach dla kierownika nie wspomnę, bo już każdy chciał dopłynąć. A trzeba wiedzieć, że stojąca, meandrująca rzeka, to nie to samo co wartka rzeka co sama niesie, eh…ale mniejsza o to.
Wspomniana pierwsza niewiasta płynąc z którymś z naszych samców,  którąś z tych rzek (wszystkie mi się mieszają) była się  nawadniała często ulubionym napojem Ferdynanda Kiepskiego. Rzeka specjalnie dobrana przez kierownika  nie przewidywała wypuszczać nas w ogóle  na brzeg, zamieniając brzegi w bagno lub stromiznę z pokrzywami. Nadchodzi jednak taki czas ze piwo niestety już się nie mieści w tkankach. Kiedy już człek napuchnie od wody musi, powiadam musi przybić do brzegu, aby dokonać pewnej krępującej czynności z obnażaniem pewnej części ciała przez niewiasty (na co czeka 10 000 niewieścich komarów). W/w niewiasta  tracąc już świadomość, spuchnięta nie do poznania, miała do wyboru, albo popuścić, zatapiając niechybnie jednostkę pływającą (razem z samcem, którego tu najbardziej żal) lub  ukratkiem wykorzystać miedniczkę, w której 3 godz. wcześniej mieszaliśmy twaróg na śniadanie.
Zagłuszając „czynność” śpiewem, dokonała tego drugiego. Przyznała się w stanie skrajnego upojenia 4 dni później, bo sumienie nijak nie dawało się zagłuszyć i musiała wykrzyczeć prawdę. Jako, że z niejednego koryta przyszło nam jeść chleb i nic co ludzkie nie jest (zwłaszcza) tejże grupie  obce, mieszamy do dziś w tej miedniczce twaróg i inne przysmaki …. A imię niewiasty było Alina ….. Na 5 spływie poszła do wsi po serek i piwo w nocy i słuch po niej zaginął. Ponoć widziano ją w otoczeniu  7-ki  dzieci  zbierającą jagody w lesie  w okolicy Głuchołaz.
Koniec.
Ps. W tym tygodniu ma padać, a potem upały !!!  nie strzymie tego, cud k… cud.

NA KONIEC PRAGNIEMY ZAPREZENTOWAĆ : MENU SPŁYWOWE PIOTRA
Do grupy obronnej: wymyśliliście już co damy  im żreć  ? Ja bym im tam dał po zupce z Winiar do kubeczka z jakąś najtańszą parówką i wodą zalejemy ciepłą. A za reszte Se kupimy piw, co Wy na to ?. Nie będziemy musieli garów myć  ani pieprzyć z tym gotowaniem dla grubasów. Jakąś pokrzywę pokroimy, damy  na te zupe, żeby ładna była, ale warszawka ?  A jak któryś będzie bardzo marudził to mu piwo damy, no trudno. Ma się tę głowę nie od parady no nie  🙂 He, He. Trza Se  w życiu radzić, no nie. Tylko nie mówcie nikomu, żeby kwasu nie było, ciał .
Aaa. Te butle to tak tylko troche nabiłem, powiemy, że niby uciekło ….
PS. REDAKCYJNE :
Z tym jedzeniem grupy obronnej to rzeczywiście nie wyszło … gulaszu nie było, ale i tych planowanych piw również !!!

div#stuning-header .dfd-stuning-header-bg-container {background-image: url(http://omsk.com.pl/wp-content/uploads/2018/01/f350.jpg);background-size: cover;background-position: center center;background-attachment: initial;background-repeat: no-repeat;}#stuning-header div.page-title-inner {min-height: 460px;}