XVI OLSZTYŃSKI MIĘDZYNARODOWY SPŁYW KAJAKOWY
BARYCZ 27.07.2013 – 03.08.2013 r.
Kameralny spływ z 12 uczestnikami: Wiktor, Lech, Łukasz, Daniel, Krzyś Mar, Paweł, Benek, Adrian, Rafał, Max, Tomek i Grzesiek.
27 lipca 2013r. – sobota.
- uroczysta kolacja w Restauracji Parkowej w Miliczu nie odbywa się z powodu braku apetytów oraz znamiennego spóźnienia Lecha, Rafała i Adriana;
- korzystamy z gościny Ani i Darka w „Ceglanym Domu” w Koruszce koło Milicza;
28 lipca 2013r. – niedziela.
- przed śniadaniem odbywa się I Bieg OMSK na 3 km … (dokładnie na 2 km i 310 m); zwycięzcą zostaje Paweł;
- w ciągu dnia zwiedzamy Milicz, kapiemy się w zalewie, jemy karpia po milicku w Restauracji Parkowej;
- kąpiele w bani w Ceglanym Domu;
- wieczorem następuje uroczyste otwarcie spływu oraz odczytanie znamiennego listu od Matki Spływowej … zostaje mianowany Dyrektor Spływu – Max !
29 lipca 2013r. – poniedziałek.
- odcinek ODOLANÓW – POTASZNIA – 17 km (120-103 km);
- oba jazy przepływamy bez przenosek;
- płyniemy kajakami Tourist z bardzo niewygodnymi oparciami;
- Barycz w Odolanowie robi na nas bardzo złe wrażenie; dopiero w miarę płynięcia przestaje śmierdzieć, robi się szersza i mniej brudna … daleko jej jednak do Piławy !
- setki gzów psują uroki przyrody;
- pierwszy raz na spływie obiad bez gotowania – wyśmienita sałatka nicejska i chłodnik, a na deser pierogi z serem już gotowane – Dawid, Łukasz, Rafał;
- nowicjusz Krzyś Mar deklaruje swoje uczestnictwo za rok w kolejnym spływie już po pierwszym odcinku … BRAWO !
- Lech odkrywa w pobliżu obozowiska hodowlę „szczęśliwych świń”;
- pierwszy raz na spływie przytrafia się nam ogromna burza z piorunami i wiatrem szamoczącym nasze namioty ! – to cud, że nie poleciały z wichurą…
30 lipca 2013r. – wtorek.
- dzień budzi się z deszczem … dobrze, że mamy Dyrektora Spływu – bo nie wiemy co robić … zawsze też można wykonać telefon do Matki Spływowej;
- grupa gotująca świeci przykładem i pomysłowością … Łukasz wydaje kanapki z namiotu, a Daniel roznosi smakołyki po namiotach;
- odcinek POTASZNIA – JAZ SŁAWOSZOWICE – 14 km (103-89 km);
- jeden jaz przepływamy, dwa inne musimy pokonać przenosząc kajaki;
31 lipca 2013r. – środa.
- odcinek JAZ SŁAWOSZOWICE – SUŁÓW – 12 km (89-77 km);
- rzeka wreszcie staje się urocza i zaczyna pięknie meandrować;
- wieczorem Max i Viktor raczą nas kurczakiem w sosie meksykańskim;
- chrzciny Krzysia Mar;
1 sierpnia 2013r. – czwartek.
- odcinek SUŁÓW – ŻMIGRÓD – 18 km (77-59 km);
- całodniowa walka z płyciznami, gzami, a wieczorem z komarami pod ruinami pałacu w Żmigrodzie;
- kolacja : fasolka w gołąbkach z makaronem i śniadanie serwowane w pałacu – Paweł, Benek, Lech;
- toaleta w „Orlenie”;
2 sierpnia 2013r. – piątek.
- odcinek ŻMIGRÓD – WĄSOSZ – 21 km (59-38 km);
- bardzo gorący dzień;
- zakończenie spływu w Hotelu Diament w Rawiczu – uroczysta kolacja i dancing;











































































