Wenecja 2018

WENECKI WEEKEND 5-7 października 2018r.
Bardzo subiektywna relacja z weekendowego urodzinowego pobytu w Wenecji …

Wyjazd wymyśliłem prawie 6 miesięcy wcześniej jako prezent urodzinowy dla Tomka. Od dawna chciałem pojechać do Wenecji. Od zawsze planowałem tę podróż. Tym razem znalazł się powód i tanie LOTowskie bilety (550 PLN/os z Gdańska). I tutaj taniość wyjazdu się kończy…

Zacznę jednak z drugiej strony. Nawet nie spodziewałem się w największych moich marzeniach, że prawie 50-letniego faceta może jeszcze coś tak zaskoczyć, zauroczyć, rozgrzać, rozanielić, zachwycić, rozłożyć na łopatki … (dopisz co chcesz). Tak podziałała na mnie Wenecja.

1). Wylądowaliśmy na lotnisku Marco Polo położonym jeszcze na lądzie. Do miasta postanowiliśmy wybrać się vaporetto czyli małym wodolotem firmy Alilaguna – sprawnie i przyjemnie. Dodatkowa wycieczka z podziwianiem miasta z perspektywy wody. Są 3 linie (tej firmy) i kilkanaście przystanków w mieście, więc chyba w każdą lokalizację można łatwo dotrzeć. Wysiedliśmy na Rialto i do hotelu, niestety trochę błądząc, mieliśmy 350 m. Ale wśród tych krętych wąskich uliczek nie sposób się nie zgubić. Nie sposób się też w nich nie zakochać.
Taki transport z/na lotnisko nie tylko polecam, ale zalecam!

2). Pokój dostaliśmy iście królewski, ze ścianami pokrytymi tkaninami, przestronny. A  w łazience wanna z hydromasażem. W domu tego nawet nie mamy. I co z tego, że rezerwacji dokonałem w Hotelu Casa di Milano, a spaliśmy w Hotelu San Zulian, uliczkę bliżej do placu Św. Marka. Śniadanie jak na Włochy obfite z szyneczką, salami, serem i owocami … a nie tylko croissant/cornetto z dżemem. Kawa i herbata serwowana tylko w naparstkach. Latałem więc w czasie śniadania 15 razy. Zużyłem 15 torebek herbaty. Chyba im o to zużycie chodzi.
Hotel polecam bo lokalizacja idealna. Ale wiele takich lokalizacji jest w Wenecji.

3). Miasto zwiedzaliśmy gubiąc się w nim. Zamykając mapy wszelakie i przewodniki, i brnąc wąskimi uliczkami, przeskakując mostkami nad kanałami, zatrzymując się co 5 m i podziwiając widoki. I co z tego, że stare kamienice i kościoły (z VII, X, XV … wieku) mogą straszyć odpadającym tynkiem, nierównymi, wydłubanymi cegłami, niesymetrycznymi kształtami, odbarwioną farbą? To wszystko zamiast obrzydzać – zachwyca! Przynajmniej mnie i Tomka zachwycało. Zatrzymywałem się co chwila i nie mogłem nacieszyć oczu widokiem mostku, kamieniczki, kościoła, zaułku …
Tego nie można opisać, to trzeba przeżyć i pokochać, albo znielubić.

4). Całe mnóstwo nienachalnie zapraszających trattorii, pizzerii, osterii i innych lokali serwujących jedzenie. Wszech panująca pizza i pasta, bisteki i owoce morza. Wszędzie przepysznie. Ciekawe czy Magda Gessler by się czepiała?
Nie można pokochać Włoch czy Wenecji bez tej wieczornej atmosfery wspólnego biesiadowania i delektowania się jedzeniem i trunkami.

5). Kościołów, muzeów i zabytków jest tak dużo, że miesiąca nie wystarczy by wszystko zwiedzić. Ale atmosferę i magię tych miejsc poznaje się w kilka chwil. I się człowiek im poddaje i zakochuje, albo pakuje walizkę.
Nie polecam żadnego kościoła czy muzeum. To zależy ile czasu możemy spędzić w mieście na wodzie. Każdy kościół, który odwiedziliśmy zachwycił nas swoim ogromem wkomponowanym w niewytłumaczalny sposób w ograniczoną przestrzeń miasta. Do Bazyliki Św. Marka weszliśmy razem z Wenecjanami udającymi się na mszę pomijając kilometrową kolejkę do zwiedzania. Cud wenecki!

6). I mógłbym pisać o mnóstwie rzeczy, rozwiązań czy momentów, które mnie urzekły jak np. przepiękne wyroby ze szkła z Murano (kupiłem 2 pary spinek do koszuli! – przepiękne!!),  duże sklepy upakowane w kamieniczkach na parterze bez żadnych reklam (więc jak nie wiesz, że tam jest, to go nie znajdziesz), przepyszne lody, wszech panująca czystość (co mi do Włoch w ogóle nie pasuje), brak smrodu z kanałów, brak psich kup (a zwierzątek całkiem sporo) … etc …

A ta druga strona? To strona finansów. Niestety w Wenecji, obaj z Tomkiem znowu doszliśmy do wniosku, że dla nas Polaków ta zachodnia Europa ponownie jest za droga. Może Wenecja też dodatkowo odstaje od tego „Zachodu”?
Przejazd z lotniska do miasta i z powrotem 25-30 EUR.
Jednorazowy przejazd vaporetto po mieście 7,50 EUR, bilet całodzienny 20 EUR.
Nocleg w hostelu za łóżko od 100 EUR, w hotelu za pokój od 150-200 EUR.
Kolacja 2 daniowa z piwem lub lampką wina od 35-40 EUR/os.

Ale i tak POLECAM i ZALECAM. GS.

div#stuning-header .dfd-stuning-header-bg-container {background-image: url(http://omsk.com.pl/wp-content/uploads/2018/12/IMG_20181007_145214_800x449.jpg);background-size: cover;background-position: center center;background-attachment: initial;background-repeat: initial;}#stuning-header div.page-title-inner {min-height: 460px;}