Panama 2020

PANAMA & ISTAMBUŁ 2020 (20.02.2020 – 5.03.2020)

RELACJE NAOCZNYCH ŚWIADKÓW WYDARZEŃ

Ekipa OMSK w składzie: Michał & Wojtek, Bartek & Łukasz, Marcin & Marian, Tomek & Grzegorz, Max, Mariusz, Rob.

19 lutego 2020 (środa)
Środa to preludium naszego wyjazdu. Aby go rozpocząć musieliśmy dotrzeć do stolicy. Większość z nas była jeszcze w pracy, a po niej wsiadła do pociągów lub samochodów w podróż do Warszawy.

20 lutego 2020 (czwartek)
O poranku zaczęliśmy naszą podróż życia w kierunku Panamy, jednak zanim ją zaczęliśmy samolot zrzucił nas nad Istambułem. Lotnisko IST o największej powierzchni terminala na świecie (1,4 mln m2) to prezent od tureckiego rządu dla tzw. Turkisha. Budowa kompleksu trwa nadal. Dzięki życzliwości linii lotniczych wyruszyliśmy na podbój Istambułu. Zwiedziliśmy zabytkowy Targ-Kapali Carsi. Piękne tureckie lampy kusiły Wojtka, ciekawe czy w tajemnicy przed Michałem zamówił jedną kurierem do domu? Oglądaliśmy meczety (nazw nie przytaczam, możecie sobie wygooglać top 5), byliśmy na placu, który niegdyś stanowił Hipodrom dla rydwanów. Pan przewodnik (przesympatyczny i kontaktowy homoseksualista) opowiedział nam historie 3 obelisków, które wieńczą ten historyczny plac. Pomimo pogody, która nam nie sprzyjała, był to cudowny dzień za sprawą m.in. pysznej kolacji w doborowym towarzystwie oraz Urlicha. Spragnieni podboju Panamy wróciliśmy na lotnisko.

21 – 22 lutego (piątek, sobota)
Air Turkish po kilkunastu godzinach lotu (przez Bogotę) w końcu dowiózł nas do Panama City. Z lotniska Tokumen nie jest łatwo dostać się do miasta. Dzięki cennym wskazówkom przypadkowo napotkanych Polaków dotarliśmy do linii metra, a następnie do naszego hotelu Plaza Paitilla Inn, który był podobno „pierwszym wieżowcem” nowoczesnej Panamy. Czasy świetności miał z pewnością już za sobą, ale położenie, basen i śniadania całkiem dobre. Po zakwaterowaniu postanowiliśmy przejść się wzdłuż pacyficznej zatoki w kierunku Casco Viejo. Po kilku godzinach dotarliśmy do Mercado de Mariscos, a potem na kolonialną starówkę, odwiedziliśmy kościół San Jose ze Złotym Ołtarzem i zjedliśmy kolację w argentyńskiej knajpce.  W drodze powrotnej, z powodu Karnawału, musieliśmy przebrnąć przez liczne zasieki i kontrole bezpieczeństwa.  Następny dzień przeznaczyliśmy na zwiedzanie najważniejszego dla przeciętnego turysty miejsca Panamy, czyli Kanału Panamskiego, a dokładnie Śluzy Miraflores. Dostaliśmy się tam autobusem z dworca Albrook (po drodze szczęśliwie omijając niebezpieczną dzielnicę).  Kanał jak kanał, ani nie rozczarował, ani nie zachwycił, ale ważne że zaliczony. Wieczorem odwiedziliśmy dzielnicę wieżowców m.in. słynny panamski „Śrubokręt” i Hard Rock Cafe   na dachu hotelu Hilton. Z tego miejsca Panama City robi niesamowite wrażenie, jest niczym wielka światowa metropolia, zasłaniająca ścianą  wieżowców dzielnice biedy i wstydu.

23 lutego 2020 (niedziela)
Linie Air Panama postanowiły jednostronnie i w tajemnicy przed nami/podróżnymi przesunąć godzinę naszego lotu z Panama City do David. Po 3 godzinnym oczekiwaniu (spędzonym na zwiedzaniu okolic lotniska i spożyciu pizzy oraz lodów) w końcu wystartowaliśmy. Po niemal godzinnym locie Fockerem 50 wylądowaliśmy w David, a następnie zamówiony bus przetransferował nas do Hotelu Serrania w Boquete, gdzie planowaliśmy spędzić 3 kolejne dni.

24 – 25 lutego 2020 (poniedziałek, wtorek)
Boquete to miasteczko leżące u podnóża wielkiego wygasłego wulkanu Baru (3475 m.n.p.m.), z którego szczytu, przy dobrej pogodzie widać zarówno Pacyfik jak i Atlantyk. Rejon Boquete słynie również  z wielu plantacji kawowca, ciepłych powulkanicznych źródeł, ptaków quetzal i oczywiście naprawdę dzikiej dżungli. Rankiem w poniedziałek postanowiliśmy wybrać się w poszukiwaniu Cascadas Escondidas (Ukrytych Wodospadów). Trasa ogólnie miała być krótka, ale okazało się, że wyszedł z tego ok. 25 km spacer odbywany w towarzystwie miejscowych piesków. Odwiedziliśmy i sfotografowaliśmy z każdej strony krzaczki i owoce kakaowca, zobaczyliśmy wiele roślin znanych nam z „polskich doniczek”, aż w końcu odnaleźliśmy 3 ukryte w dżungli wodospady. Po wieczornej kolacji w lokalnej restauracji i naradzie postanowiliśmy, że następny dzień spędzimy w dwóch grupach nie licząc Szwedki. „Młodzi i wysportowani” zawzięli się, że muszą wejść na ten wulkan, natomiast „młodzi i rozważni” wybrali się na wycieczkę z Johnem do Los Cangilones de Gualaca (rzeka płynąca w uskoku skalnym) i do Pozos Termales de Caldera (gorące źródełko powulkaniczne) plus bonus w postaci stadka zwierzątek koati (Ostronos rudy – gatunek drapieżnego ssaka z rodziny szopowatych). Pierwsza grupa, pomimo wielu przeciwnościom w postaci mgły, deszczu, zadyszce, ciemnościom, strażnikowi parku, wyczerpaniu fizycznemu i wyraźnemu kryzysowi emocjonalnemu, zdobyła „przeklętą górę” Baru, co –  szczerze mówiąc – nie zdziwiło pozostałych uczestników. Po prostu ogólnie znana jest ich silna determinacja i wiara. Grupa „wygodnych” w tym czasie pluskała się w rzece i moczyła nogi w ciepłym źródełku „lecząc podagrę”. A co robił Robert? Tego do końca nikt nie wie. Podobno odwiedził miejscową bibliotekę publiczną, z której słynie Boquete. Po „szybkiej kolacji” zakupionej w chińskim sklepie, wszyscy „wymęczeni” słodko zasnęli. Następnego dnia czekała nas dalsza podróż w kierunku Boca del Tores.

Relacja Wojtka ze zdobycia „przeklętej góry” przez „młodych i walecznych”:
Tymczasem w równoległej rzeczywistości sześciu śmiałków (Marcin, Mariusz, Marian, Bartek, Łukasz i Wojtek) postanowiło zdobyć najwyższy szczyt Panamy – mierzący 3475 m.n.p.m wulkan Baru. Niespodziewanie wycieczka mogła okazać się wielkim „flopem” i zakończyć zanim jeszcze się rozpoczęła bo limit wejść na teren parku narodowego na ten dzień został już wyczerpany. Dostaliśmy jednak specjalną zgodę i ruszyliśmy. 13,5 km trasa, która miała być łatwa („autem na szczyt można wjechać!”  – mówili) okazała się trudniejsza niż wszystkim się wydawało. Słońce, temperatura i rozrzedzone powietrze to mix czynników, które wcale nie ułatwiały wędrówki. Im wyżej, tym ciężej, momentami serce biło jak oszalałe, bynajmniej nie z ekscytacji :). W końcu, po 5 godzinach marszu (to bardzo dobry czas!), szczyt został zdobyty. Chmury niestety skutecznie zasłoniły to co poniżej. Brak oszałamiających widoków zrekompensowało ciepłe piwo, które smakowało jak nigdy. Powrót zajął trochę mniej czasu. Zapadł zmrok, busy przestały jeździć. Brudni, głodni, spragnieni i bardzo zmęczeni musieliśmy jeszcze przejść kilka kilometrów w stronę Boquete zanim złapaliśmy taksówkę do której zmieściło się – uwaga – 8 osób! I nikt nie jechał w bagażniku 🙂 Chociaż wycieczka była bardzo trudnym przeżyciem, każdemu z nas dostarczyła dużo radości. Ale już w naszym hotelu wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że już nikt by nie poszedł drugi raz!

26 lutego 2020 (środa)
Ruszyliśmy do Bocas del Toro, czyli w Usta Byka. Przed nami było Morze Karaibskie, lasy namorzynowe, plaże i inne atrakcje północnej części Panamy objęte ochroną parku narodowego. Wczesnym popołudniem dobiliśmy taksówką wodną do hotelu Cosmic Crab, gdzie drinkami powitalnymi (na nasz koszt, sic!) przywitała nas właścicielka hotelu, zwana przez nas Niemrą lub Janeczką. Położona na wodzie restauracja miała przepyszną kuchnię z rybami, owocami morza. Szczególnie zajadaliśmy się ceviche. A wieczorem sprzeczaliśmy się przy grach.

27 lutego 2020 (czwartek)
Kolejnego dnia udaliśmy się na druga część wyspy, gdzie na dzikiej plaży wygrzewaliśmy się w lazurowej wodzie. Zaufaliśmy, że w raju nie ma promieniowania ”ufał” … Zdjęcia przy palmach i nowy sport – rzut kokosem, zajęły nam większość dnia. Wieczorem przez wioskę lokalesów pomaszerowaliśmy do wyspowego supermarketu po najbardziej potrzebne „artykuły” na wieczór. Stojące na palach domy, gdzieniegdzie przywiązane do sznurków kury, głośno grająca muzyka, bawiące się dzieci, trochę błota i śmieci – takie krajobrazy przyszło nam podziwiać. W spacerach towarzyszyły nam lokalne ”meszki”, a olejek kokosowy miał pomóc w ich odstraszaniu.

28 lutego 2020 (piątek)
Cały dzień przyniósł moc atrakcji z całodzienną wycieczką prywatną łódką po parku. Delfiny, leniwce, rozgwiazdy, piękne wybrzeża, błękitne morze. Zatrzymaliśmy się na nurkowanie, a później na kolejnej bajecznej plaży. Palmy, piękny piasek i gorące jak zupa morze. A popołudniem zajadaliśmy się owocami właśnie z tego morza.

29 lutego 2020 (sobota)
Niestety ???, ale prognoza pogody się sprawdziła i mieliśmy okazję zobaczyć tropikalny deszcz!. Część osób zdecydowała się na wycieczkę na pobliską wyspę, reszta pozostała w hotelu. Padało z przerwami prawie cały dzień. Tradycyjnie wieczorem uprawialiśmy hazard. Nawet jeżeli nie udało się wygrać można było zawsze sprzedać coś z Avonu 🙂

01 – 03 marca 2020 (niedziela – wtorek)
Nadszedł dzień powrotu do Panama City. Przedpołudnie spędziliśmy w restauracji Cosmic Crab na leżakach czekając na nasz „prywatny” samolot. Lot trwał około godziny, po którym trafiliśmy do ”czterogwiazdkowego” hotelu w Panama City. Marzyliśmy o wygodnym odpoczynku. W końcu jechaliśmy do hotelu San Remo … Po przyjeździe pod wskazany adres trochę nas zaniepokoiła okolica, ale co to dla 11 dzielnych mężczyzn! Nam nic nie jest straszne. Recepcjonista zachwycił swoją urodą niektórych dzielnych 🙂 Formalności dokonane, klucze są, winda i do pokoi … i tu pomimo windy zaczęły się schody. Nasze wymarzone pokoje trzyosobowe okazały się dwójkami … ale według obsługi można dostawić łóżko tam gdzie nie ma już miejsca. Koniec końców po kliku ostrych zdaniach dostaliśmy pokoje … w tym jeden na 5 osób, ale i tak byliśmy dziwnie radośni. Jeszcze kolacja w McDonaldzie (bo wliczona w nocleg nie zachwyciła). O hotelu można by opowiadać wiele … ale to już dopytajcie podczas spotkań. Rano, wyspani ruszyliśmy na podbój sklepu wolnocłowego na Grobla Amador. Małe zakupy, czas na lody i spacer wzdłuż grobli, z której roztaczał się z jednej strony widok na miasto, a z drugiej na Puente de Las Americas (most łączący obie Ameryki). W palącym słońcu łapaliśmy każdą okazję na cudowne zdjęcia. Pod BioMuzeum wsiedliśmy w autobus i pojechaliśmy na stare miasto Casco Viejo, gdzie zwiedziliśmy chyba wszystkie możliwe kościoły. A gdy już zgłodnieliśmy i chcieliśmy iść na tradycyjne ceviche okazało się, że musimy nadrobić drogi, bo policja zamknęła przejścia czekając na przejazd jakiegoś oficjela. Zaraz dopadł nas dalszy pech … targ rybny zamknął się godzinę szybciej. Na szczęście udało nam się znaleźć okienko, w którym sprzedawano różne rodzaje ceviche… sami staliśmy się po tym owocami morza, tyle ich zjedliśmy.
I nadeszła ostatnia noc w Panamie, wieczorne pakowanie, sprawdzanie bagażu. Rano, już samodzielnie metrem i autobusem ruszyliśmy na lotnisko by 1)siąść na 12 godzin do samolotu lecącego do Turcji.

4 marca 2020 (środa)
Istambuł. Ponownie stop over. Wylądowaliśmy. Wycieczka zarezerwowana. Zameldowani w hotelu. W południe w umówionym miejscu zjawia się pan przewodnik. Zmiana planów, późny lunch będzie wcześniej. Do autokaru, dwa słowa tureckim angielskim od przewodnika. Drzemka. Dojeżdżamy na miejsce lunchu. Średnio głodni, ale jedzenie dobre. Jemy ze smakiem. Do autokaru. Mijamy stadion, kolejne dwa słowa od przewodnika. Drzemka. Dojeżdżamy pod Ortaköy Mosque. Wąskie uliczki z pamiątkami. Kawa w Starbucks. Do autokaru. Drzemka. Dolmabahçe Palace – siedziba otomańskich sułtanów. Godzina truchcikiem by zwiedzić tego kolosa ociekającego marmurami, tapetami i złotem. Do autokaru. Zmiana przewodnika. Drzemka. Wysiadka na lotnisku. Do hotelu. Kolacja w food court. Czas spać, bo rano trzeba wstać i wracać do domu.

5 marca 2020 (czwartek)
Bezpiecznie wylądowaliśmy w Warszawie. Niestety krótkie pożegnanie na lotnisku o poranku i każdy szybko ruszył w stronę swojego domostwem. Potem wiele godzin na naszej grupie „whats-app’owej” wymienialiśmy relacjami z tego powrotu, naszych śniadań i pierwszych reakcji na „Polskę” czyli naszą dziwną Ojczyznę. Szwedka również bezpiecznie dotarła do Szwecji (nomen omen przez Danię 😊).
Do następnego spotkania gdzieś w świecie!

Nasza panamska wyprawa od wyjścia z domu do powrotu wyniosła (dla Grześka i Tomka):
1.658,56 USD / os.
6.601,07 PLN / os.

div#stuning-header .dfd-stuning-header-bg-container {background-image: url(http://omsk.com.pl/wp-content/uploads/2020/04/DSC01070_800x600.jpg);background-size: cover;background-position: center center;background-attachment: initial;background-repeat: initial;}#stuning-header div.page-title-inner {min-height: 460px;}