Sylwester Stężyca 2018

Nie ma jak Kaszuby, czyli Sylwester 2018.

 

Nowy Rok przywitaliśmy w malowniczych lasach Stężycy. Po raz drugi w historii OMSK odwiedziliśmy Wichrowe Wzgórze (wracamy tu po 10 latach!).

Tuż po Bożym Narodzeniu zjeżdżaliśmy się powoli do naszego miejsca spotkania. Pierwsi na miejsce dotarli Grzegorz z Tomkiem i Jacek P., a pod wieczór w domu zawitała część ekipy z Warszawy czyli Wilewianki, Asia z Moniką. Od piątkowego poranka wypatrywali w oknach kolejnych gości i tak oto do imprezowiczów dołączają dwa Tomki (TTetki), Robert, Krzysztof, Wojtek, Michał, Adrian i Daniel. Już w prawie pełnym składzie zaczęło się obmyślanie planów co tu robić w takich okolicznościach przyrody. Część osób w dzień zwiedzała okoliczne lasy i tereny wokół jezior Dąbrowskiego i Lubowisko. Wieczorem przeprowadziliśmy wybór filmów drogą głosowania… i pomimo wskazania tytułów, żadnego z nich nie zobaczyliśmy, bo pojawiły się inne ciekawsze. To były prawdziwe wieczorne seanse, w dużym formacie. Dla nas telewizor jest passe, my potrzebujemy dużego ekranu i wszędzie jesteśmy w stanie zorganizować sobie kino. Pomiędzy kolejnymi projekcjami tupaliśmy nóżką w ramach rozgrzewki imprezowej. W sobotę dołączają do nas Marek, Wojtek i Jakub. Teraz jesteśmy już wszyscy. Cała 16 osobowa szalona grupa.

Sobotni dzień upływa nam na wycieczce do Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku (niektóre leniwce pozostały w domu pod pretekstem pilnowania obejścia). W CEPR zwiedziliśmy Dom Sybiraka, zobaczyliśmy najdłuższą deskę na świecie, przeżyliśmy symulacje nalotu (2 minuty grozy) i rozregulowaliśmy swoje błędniki w domu do góry nogami. Po tych emocjach musieliśmy odpocząć w miejscowym browarze. Popołudnie upływa pod patronatem gier planszowych (szczególnie ciekawa była gra w emocje – dowiedzieliśmy się, że naprawdę dobrze siebie znamy). Nie brakowało zabawnych rozmów na wszelakie tematy i oczywiście znów próbowaliśmy wybrać film, a to naprawdę bywa trudne.

Niedziela to kolejne spacery, długie rozmowy, wspólne gotowanie. Dowiadujemy się nawet, że nie ma co rozmawiać o konstelacjach takich jak trójkąty czy kwadraty, najważniejsze to znaleźć kogoś do dwójkąta! Jako, że jednak siedzenie od czwartku może mieć negatywny wpływ na organizm, za namową fit Wojtka uruchamiamy siłownie (mieliśmy takie rarytasy!). Och ile potu z siebie wydobyliśmy pod koniec starego roku. Rowerki, bieżnie, orbitreki poszły w ruch. Nie było lekko, kto nie miał zadyszki ten na pewno oszukiwał. Ale co za dużo to tez niezdrowo! Trzeba pomyśleć o nogach, żeby nie mieć zakwasów, przecież już niedługo Sylwester!

Wiecie już co robiliśmy wieczorem? Tak! Oglądaliśmy bajkę. W końcu to niedziela i jakaś wieczorynka musi być. Ustaliliśmy wykwintne menu na Sylwestra, bo u nas wszystko musi być zaplanowane na tip top.

W poniedziałek część z nas musiała udać się do pracy, ale każdy już żył wieczorem. Wspólne szykowanie potraw i zbliżaliśmy się do kulminacyjnego momentu wyjazdu-PIDŻAMA PARTY!

O 20:00 ruszył nasz bal. Istna rewia mody łóżkowej. Koronki, kombinezony jednoczęściowe, pidżamy klasyczne, retro wojskowe, szpitalne z dużym prześwitem, przebranie na prześcieradło ewentualnie materac lub arabkę-wedle wyobraźni. Jak zwykle szaleliśmy na parkiecie! W przerwach każdy udzielał się w social mediach, żeby w tym lesie nie stracić kontaktu z rzeczywistością. Tak dotrwaliśmy do północy i tradycyjnego toastu i życzeń. I tak naprawdę dopiero się zaczęło. Uczyliśmy się tańczyć Belgijkę… jednak parkiet okazał się za mały i nadal jesteśmy bardziej teoretykami niż praktykami jeśli chodzi o ten taniec. A później nastąpił blok tańców polskich, kujawiaki, oberki, polonez. Nie zabrakło tanga i innych tańców standardowych. Ach ten walc wiedeński. Każdy poczuł się jak na prawdziwym balu. Dokonaliśmy też przeglądu tradycyjnych pieśni regionalnych, wcieliliśmy się w rolę Słowianek. Ani się obejrzeliśmy i trzeba było udać się na spoczynek już w Nowym 2019 Roku !!!

Poniedziałkowy poranek przyniósł nam noworoczne odkrycia kulinarne. Nie ma nic lepszego od jajecznicy smażonej na soku z brzoskwini. Marek okazał się naszym MasterChefem, choć zrobił to dość nieświadomie. Zastanawiacie się nad smakiem-spróbujcie zrobić to sami … 😉

Pozostało nam się spakować i zrelaksować przed wyjazdem. Dla bezpieczeństwa kierowców i pasażerów wyjazd zaplanowaliśmy minimum na godzinę 13:00.

Powoli rozjechaliśmy się do swoich domów, ale już planujemy kolejne wyjazdy i kolejnego Sylwestra. Nie ma nic lepszego niż powitanie Nowego Roku w gronie przyjaciół!
To wspaniałe, że mamy siebie. Michał.

Wichrowe Wzgórze, Stężyca, 27.12.2018 – 01.01.2019, 16 osób, koszt 418,46 PLN/os.

div#stuning-header .dfd-stuning-header-bg-container {background-image: url(http://omsk.com.pl/wp-content/uploads/2019/01/30_800x600.jpg);background-size: cover;background-position: center top;background-attachment: initial;background-repeat: initial;}#stuning-header div.page-title-inner {min-height: 460px;}