IZRAEL 2018

Izrael – zimowa wyprawa z Gdańska
18 – 25 lutego 2018r.

Reprezentacja OMSKa w osobach Roberta, Wojtka i Michała, Maxia, Piotra, Adriana, Filipa oraz Tomka i Grześka udała się na kontynent azjatycki do kraju wielu kontrastów.
Odwiedziliśmy Tel Aviv, Jerozolimę, Hajfę, Betlejem, twierdzę Masada oraz Morze Martwe (okolice Kalya).

A oto relacja Filipa z naszej wspólnej wyprawy :

To nie jest kraj dla biednych ludzi –  czyli opowieść o tym jak mało święta drużyna, przemierzała świętą ziemię…

Dla mnie historia zaczyna się nieco wcześniej bo w chłodny wieczór, podkreślony wybitnie sprawnie działającą klimatyzacją w samolocie Ryanair do Gdańska. Wtedy jeszcze miałem nadzieję, że już niedługo będę uciekał przed nadmiarem słońca, chowając się pod palmami. Z lotnika odebrali mnie moi drodzy przyjaciele i już w domu ugościli wytwornymi hot-dogami w towarzystwie jeszcze bardziej wykwintnego piwka. Następnego dnia wybraliśmy się wypluć własne płuca do parku trampolin a następnie oglądaliśmy panoramę pięknej Gdyni. Niespodziewanie zadzwonił jeszcze mi nieznany Grzegorz i zaproponował wieczorne spotkanie przed-wyjazdowe. Z zaproszenia oczywiście skorzystaliśmy natomiast dla mnie rozpoczęły się schody z ogarnięciem Kto jest Kim. Dopasowanie wcześniejszych opowieści do twarzy, których było więcej niż uczestników wyjazdu. Z tego wszystkiego tak mi się w głowie zakręciło, że moje ręce które żyją swoim własnym życiem postanowiły odrobinę przefarbować narożnik gospodarzy, wylewając jakiś zacny trunek. Później już tylko nocne pakowanie walizek i dopijanie resztek Prosecco.

Z samego rana na lotnisku już wszystko było jasne, z kim będę miał do czynienia przez następny tydzień. Najprościej mówiąc – każdy inny, każdy wyjątkowy. Trochę miałem wątpliwości czy tak spora grupa będzie wystarczająco zgrana, i były one słuszne bo do ideału organizacyjnego sporo nam brakowało, ale może w tym tkwił urok bo przecież to nie pielgrzymka z okolicznej parafii.

Jerozolima przywitała nas chłodno, my natomiast pomimo trudów podróży byliśmy gotowi chłonąć nową kulturę. Zostawiliśmy walizki w apartamentach i ruszyliśmy w poszukiwaniu wrażeń. Pierwsze były  doznania smakowe ponieważ rozpoczęliśmy od smakowitego śniadania w okolicznej knajpce, następnie podążyliśmy w kierunku starego miasta. Same mury i bramy robią ogromne wrażenie. Natomiast to co zdumiewa najbardziej to przenikające się w tym miejscu różne kultury. Zadziwiające jak taki mały skrawek ziemi może być miejsce świętym dla trzech wielkich religii. Cały ten mistycyzm niestety ciężko odczuć. Kłęby turystów i tubylców krzyki właścicieli straganów skutecznie zagłuszały głębsze doznania. Zresztą czego można się spodziewać gdy większość przybywających tam ludzi całość traktuje bardziej jako atrakcje turystyczną. A na tych, którzy wykonują specyficzne gesty i modły patrzy się bardziej jak na dziwaków. My podążyliśmy pomiędzy barwnymi straganami z przyprawami, wyrobami rękodzieła czy dewocjonaliami w kierunku ściany płaczu. Na naszej drodze, jak wielokrotnie później, stanęły bramki ochrony, skanery i wojskowi z karabinami. Takie lokalne zwyczaje, lubią się tam nawzajem straszyć może sprawia im to frajdę. Ściana jak ściana, kto chciał ten macał, wszyscy robili sobie zdjęcia, a mi nadal było zimno. Na pamiątkę można było zwędzić jednorazową jarmułkę, w których trzeba przyznać wyglądaliśmy całkiem egzotycznie (i sexi – dodał Grzesiek). Następnie udaliśmy się do Bazyliki Grobu Bożego, ale ledwo tam weszliśmy to trzeba było wychodzić bo zamykali. Jeszcze odrobinę poplątaliśmy się po urokliwych uliczkach po czym wróciliśmy do miejsca spoczynku.

Właśnie postanowiłem, że nie będę opisywał co robiliśmy każdego kolejnego dnia, ponieważ po prostu nie pamiętam, za późno zabrałem się za ten opis. Tutaj serdeczne pozdrowienia dla kierownictwa wycieczki. Warto natomiast wspomnieć wycieczkę do yad vashem, gdzie jeszcze chłodniej przywitał nas strażnik, wymądrzając się na temat jak to wszystko wie lepiej. Z pewnością był agentem Mossadu, jednym z wielu czających się za każdym rogiem. Miejsce pomimo nacechowania negatywnymi przeżyciami Żydów dość przyjemne, wyróżnia się pięknym ogrodem sprawiedliwych i interesującą architekturą. W drodze powrotnej niewiele brakowało, a stracilibyśmy ważnego członka wyprawy, który w sposób niesubordynowany oddalił się i wsiadł do wcześniejszego tramwaju, co ciekawe bez biletu, pech chciał, że akurat była kontrola lokalnych kanarów. Później udało nam się jeszcze wrócić na stare miasto, dopchać się w wielkiej kolejce do Grobu Bożego i zapalić świecę. Wielkim problemem natomiast okazało się dotarcie do kopuły na skale, świątyni muzułmańskiej. Straciliśmy masę czasu na poszukiwaniu odpowiedniego wejścia dla turystów, a i tak okazało się, że zwiedzać to miejsce można tylko o wyznaczonych porach. Najciekawszym miejscem w sferze kulturowej z pewnością jest część miasta zamieszkała przez ortodoksyjnych żydów. Ganiają sobie w tych płaszczykach, kapelusikach ze zwisającymi… pejsami a wszyscy wyglądają jak „stróż w Boże Ciało”. Cała ta ich tradycja w ogóle wydaje się być jednym wielkim szaleństwem, niedostosowanym do warunków pędzącego świata. Ale Żydzi wiedzą najlepiej co zrobić, żeby tak wykombinować aby poszczególne przepisy, które sami sobie wymyślili obejść.

Gigantyczny dysonans spotkał nas podczas wyprawy do Autonomii Palestyńskiej, bieda aż piszczy. Po drodze, na granicy wielki betonowy mur i zasieki. Na miejscu w Betlejem po tym jak chodziliśmy w kółko nie potrafiąc dogadać się z mapą, odwiedziliśmy Bazylikę Narodzenia, gdzie samopas przewodnicy turystyczni sami sobie dyktują warunki przemieszczania się. Tutaj wspomnę, że zapaliłem kolejną świeczkę i nabyłem za pośrednictwem Drogiego niesubordynowanego Roberta różaniec z drzewa oliwnego. Inni koncentrowali się na magnesach, kapeluszach albo chustach, jak dobrze pamiętam. Niezwykle urokliwym miejscem natomiast okazała się Grota Mleczna. Ciche, małe, Sanktuarium Maryjne z pięknym ołtarzem. Wspomnę jeszcze smakowity posiłek wśród kotów i martwych szczurów.

Ponieważ nieco rozwlekła mi się ta cała pisanina szybko przeskoczymy do Tel Awiwu. Miasto nowoczesne choć i tu nie brakowało dzieciaków ganiających z bronią. Dostaliśmy się do miasta pociągiem, nie był to najlepszy pomysł pod względem organizacji czasu, ale widoki wynagradzały niedogodności.  Dookoła pełno szklanych wież, a pomiędzy nimi wspaniała architektura, zarówno nowoczesna jak i modernistyczna realizująca założenia szkoły Bauhausu. Wysoka dbałość o przestrzenie publiczne, piękne deptaki nadmorskie i place. Wszystko by było pięknie gdyby nie ceny piwa w lokalnych knajpach. Naszym przewodnikiem był Eurowizyjny kolega, którego później ciężko się było pozbyć, ale dziękujemy za poświęcony czas. W między czasie widzieliśmy jeszcze jakiś stary port, i wieloryba.

Wycieczkę do Hajfy należy uznać za bardzo udaną. Wielką radość sprawiła nam kolejka na górę Karmel. Tam odwiedziliśmy kolejny kościół i klasztor. Niezapomniane widoki i wspaniały święty ogród Bahaitów. Natomiast style i gusta architektoniczne nieco się twórcom poplątały. Barok czy inne rokoko przeplatane z antykiem to chyba nie jest najlepsze rozwiązanie. Jeszcze bardziej wspaniały był obiad w malutkiej restauracji slow food.

Pomimo trudów związanych z podobno ostatnim dniem tygodnia czyli szabasem w ostatnim dniu naszej wyprawy udało nam się jeszcze zobaczyć klasztor Świętego Jerzego, twierdzę Masada i obłożyć się zdrowotnym błotkiem z morza martwego.

Na temat ostatnich godzin spędzonych na lotnisku lepiej nie będę się wypowiadał, bo niektórych mógłbym przyprawić o palpitacje serca. Jesteśmy szczęśliwi, że udało się bez kontroli osobistej powrócić na Ojczyzny łono.

Na koniec chciałbym podziękować wszystkim za miło spędzony czas. Do zobaczenia.

 

P.S. Może i lepiej, że się tak ociągałem z twórczością literacką, ponieważ teraz można jeszcze raz wrócić wspomnieniami do tamtych dni.

div#stuning-header .dfd-stuning-header-bg-container {background-image: url(http://omsk.com.pl/wp-content/uploads/2018/04/IMG_20180219_152048_1024x575.jpg);background-size: cover;background-position: center top;background-attachment: initial;background-repeat: initial;}#stuning-header div.page-title-inner {min-height: 460px;}